“JAŚ I MAŁGOSIA”

Przyszedł Jasio do Małgosi i tak się zaczęła ich kolejna nieopisana przygoda. Dopowiedzmy sobie jeszcze (ku ścisłości), że ja (JA) ją opiszę.

Jasio już pukając do drzwi wyglądał na nieszczęśliwego. Zdziwił się więc, że mu otworzono i poproszono go do środka. Opanował czym prędzej podniecenie i wszedł w nią, eeh, hmm tzn. wszedł do niej.

Małgosia siedziała w fotelu i popijała kawą z rumem. Radość z wizyty bardzo szybko zeskoczyła z niej i przytłamsiła. Krztusząc się i smarkając w stroną Jasia, dziewczyna rzekła:

- Khym… khym…

Nikt tego nie zrozumiał. Ona zresztą zapomniała co chciała przez to powiedzieć, gdyż Jasio ordynarnym, orangucim, ochrypłym głosem rozdarł gardło wydobywając tony nieznanych dźwięków:

- Kholera !!!

Po czym zamilkł. Małgosia poruszona do głębi (tak, że kiszki jej marsze grały) nie mogąc jednocześnie nic skumać, zaczaić ani zakapować, rozumiejąc jednakże swoje położenie (wł. posiedzenie), zaśmiała się ironicznie:

- Ihii, hii, hi.

Jasio poczuł się urażony i spocony, żyły wystąpiły mu na twarzy i gdzieś sobie poszły.
Tego było za wiele ! Jaś nie wytrzymał napięcia (bo i prąd był duży). Wstrząsnął bujną grzywą, prychnął z lekka, po czym wyszedł z siebie i tyle go widzieli.

Morał z tego taki:
“Nie śmiej się, bo sobie żołądek okopcisz”

CZO DO CZEGO, TEGO I AUTOR NIE WIE!

Napisz komentarz »


jednoreki bandyta automaty do gier