“BES BOGUF, BES PANUF”

(KOPIA ORGINALNA)*

We wsi łodedzwały się dzwony. Chopy klnąc na czym świat stoi ruszyli w stronę kościoła. Wszyscy co do jednego stanęli w kościele:
- Dźwi! - zakżyknął klecha
W te pędy kościelny rószył na hopów
- Słyszeli wy co wielmorzna ksiąc muwili? Zamknąą mie te dźwi!
Klecha rozpoczął dyspute:
- Ja nie mam nic pżeciwko óciechom rzycia, ale poranne, popołódniowe i wieczorne msze powinny być. Nó nie.
- Nó tak - wrzasnół kościelny
- Ale co za antychryst nazat wczora zamiast sztachety z pobliskiego płota, wyrwał krzyrz i to rzylazny? Przez następne dwa tygodnie dobrowolna składka na tacę będzie podwujna.
- A sprubójta ścierwy nie dać - ryknuł kościelny. Tłum poruszył się w kościele. Zaczęli szeptać.
- Cicho być tam, bo batem przyrźnę - odedzwal się za organuw Kasjo organista.
- Litości plebanie - żekł w imieniu cały wsi sołtys.
- Kiedy zakazali bimbró robić to bida na wieś padła jak gróm z jasnego nieba - ciągnuł daly sołtys.
- Żadnej litości psubraty. Rozpuściliście się jak dzikie świnie na chalah.
- Dobrze mówi - potwierdził kościelny
Wszyscy opuścili kościół w skupieniu. Karzdy kombinował jak zdobyć kasę na tacę.

Nazajutrz rano znaleziono księdza przybitego do kżyrza opartego o ścianę kościoła, ksiąc w pozycji horyzontalnej głową w duł. Wieś na gwałt odpowiedziała gwałtem. “Bes Boguf, bes Panuf” powtarzali mieszkaćcy patrząc na trupa księdza.

Później okazało się, że to Maórycy połamał dyszel w swoim powozie i wyporzyczył sobie krzyrz.

* - niepotrzebne skreślić

Napisz komentarz »


jednoreki bandyta automaty do gier