DRZEWO GINEKOLOGICZNE ŻELU
Część 1 powieści w odcinkach, drukowanej na papierze toaletowym.
Najsamprzód były dinozaury. Kiedy to, te zwierzęta zjadły coś niewłaściwego, powodowało to srogie torsje przysadki mózgowej. Razu pewnego człowiek pierwotny w drodze na Kamienotekę przechodził względem niejakiego Adapterodaktyla Szerokoustnego, któren zjadł był niezbyt świeżą konserwę radziecką. Zaiste torsje były okrótne. Część z nich, dzięki opatrzności, trafiła w przepastmą otchłań owłosienia okołomózgowego (głowy). Po dotarciu na miejsce przeznaczenia zdziwion był wielce. Mianowicie do podrywania samic, do tańca nie musiał używać ani maczugi ani innych afrodyzjaków. Dopiero w kilka dni później po ponownym przejściu mimo innego zwierzaka, który również konsumował albo podobne jadło, albo nalewkę tej samej produkcji, zorientował się, skąd wzięły się jego sukcesy.
Od tej pory handel międzynarodowy ze Wschodem trzymał się nieźle. Ale reszta w następnym odcinku.
-Miś Kolabor-
-Wojtek-